Witam w kolejnym Solidnym…

Witam w kolejnym Solidnym Rankingu Ogłoszeń Motocyklowych #srom

Dzisiaj moi drodzy benzynogłowi przygotowałem dwa stare, ale nadające się do codziennej eksploatacji #motocykle małolitrażowe. Założenia były takie:

Pojemność od 80 do #125cc
Rocznik do 1990
Cena możliwie niska, ale sprawiać wrażenie, że nadaje się do jazdy.

Ostatni punkt eliminuje praktycznie wszystkie przejawy #motoryzacja z krajów demokracji ludowej.

No to zaczynamy, dzisiaj tak się złożyło, że wpadły 2 Hondy.

1. Honda CB100N – szybsza niż wygląda (SIC!)

https://www.olx.pl/oferta/motocykl-honda-cb-100-n-1982-r-zabytek-klasyk-CID5-IDqsWSN.html#94310cc3df]

Lata 60-80 to dla mnie złoty czas dla motocykli Hondy. Piękne klasyczne kształty, wysoka jakość materiałów, niskie tolerancje montażu i innowacje technologiczne. Inb4 ty debilu, co tam dla ciebie jest innowacyjne? Tarcza z przodu? No w sumie tak. Silnik też jest niczego sobie. Może ktoś z was miał okazję prowadzić WUESKE. Taka 125 to miała osiągi lekko pomodzonego Simsona S51. Hondzia z kolei waży 92, ma 5 biegów i kręci się jak kosiarka – maksymalną moc osiąga dopiero przy 11k obrotów/min. Podejrzewam, że po mieście jazdą nią musi być bardzo przyjemna i na pewno objechałaby nawet wułeske 175 (to ta wzmocniona).

Właściciel twierdzi, że aby ją odpalić to trzeba się nakopać albo palić na pych. Napisał również, że to kwestia regulacji. Najprawdopodobniej ma racje, ale tylko w przypadku gdy zakłada również regulację luzów w silniku poprzez wymianę łożysk i tak w ogóle to przeprowadzenie remontu generalnego. Nie miejmy oczy zalepionych spermą japońskich inżynierów. To tylko mały tani motorek, przez 34 lata upierdalany gdzieś w brytyjskim mieście, a następnie, co gorsza, w Polsce. Przebiegu ma prawie 22k mil, niby nie jakoś przesadnie dużo, ale przy takiej pojemności i przeznaczeniu motocykla nie wróży dobrze. Ciekawe jak z częściami, bo jeśli są dostępne to nic się nie bać, tylko brać i jeździć, a jak się będzie psuć to naprawiać. A jak nie to nie brać xD

W sumie to ten konkretny egzemplarz moją sympatię zaskarbił sobie głównie wyglądem. Jest uroczy. Dla mnie motocykl nie musi być nawet jakoś specjalnie niezawodny, to trochę jak z kobietami – psują się raz na miesiąc, ale są słodkie i ładnie pachną więc je lubimy.

2. Fajny motór – XL (wcale nie taki XL) 125 z dużym przebiegiem 🙂

https://www.otomoto.pl/oferta/honda-xl-125-s-zamiana-ID6Brlky.html?

Klasyczne enduro, niewielka cena, niby XL, a szczupły. To brzmi jak grat upalany po lasach przez młodego gniewnego ucznia technikum mechanicznego. Ale może, być może, w tym przypadku tak nie było? Może ten motorek jeszcze trochę pojeździ? Bo jest fajny, chociaż troszkę niefachowo pomalowany – pewnie zaliczył w swoim życiu niezliczoną ilośc gleb. Ale i tak jest spoko. Silnik klasyczny – 14 koni, około 105kg wagi, na małej zębatce zdawczej bardzo sprawnie poruszałoby się to coś po mieście. Nie jestem miłośnikiem enduraków, więc nie mam pojęcia jak to może latać po lesie. Zresztą jakbym miał coś upalać po lasach to byłby raczej dwusuw próbujący mnie zamordować przy każdym lekkim odkręceniu manetki. A taką XLke to bym ujeżdżał udając że to miejskie supermoto. Silnik raczej popularny, nie powinno być problemu z częściami. Żadna to okazja, ale tani motorek dla kogoś kto potrafi sobie pogrzebać nie tylko w dupie.