Pierwsza eMka M1 to taki…

Pierwsza eMka

M1 to taki duży dom handlowy okresu przejściowego między bazarem a galerią. Ale dzisiejszy odcinek #rzetelnafura nie o tym.

Wszystko zaczęło się od konceptu BMW Turbo z 1972 roku; założono komórkę sportową, a M1 pod roboczym oznaczeniem E26 miało być pierwszym projektem tejże.

Głównym celem było stworzenie pojazdu mogącego konkurować z Porsche w wyścigu 24 godziny LeMans. Zgodnie z ówczesnymi wytycznymi FIA trzeba było wpierw wyprodukować minimum 400 sztuk z homologacją drogową, aby móc ścigać się w wyścigach grupy 4. Dogadano się więc z Włochami, że podwozie zaprojektuje Dallara, nadwozie w klinowatym kształcie Giugiaro, a złoży wszystko do kupy Lamborghini. Niemcom pozostawiono testowanie i marketing.

Niestety Lamborghini miało w tym czasie poważne problemy finansowe i stale odwlekało w czasie start produkcji. Do 1978 dostarczyło jedynie 7 prototypów, więc Niemcy się wkurzyli i sami zabrali się za produkcję. Pierwszy klient odebrał auto w 1979 roku.

W tym samym roku BMW zjawiło się więc na wyścigu 24 godziny Le Mans i zajęło szóste miejsce. Jednak wyróżniało się głównie tym, że w kolorowe ciapy pomalował je sam Andy Warhol. To musiała być dobra reklama jak na tamte lata, dzisiaj by pewnie wrzucali tony fotek na instagram.

Od początku projektowano je jako wyścigówkę, więc, przykładowo, zawieszenie zaprojektowano w ten sposób, by udźwignęło silniki o mocy od 277 do 950 koni bez większych zmian konstrukcyjnych.

Silnik to sześciocylindrowa rzędowa jednostka o pojemności skokowej 3,5 litra, rozwijającej moc 273 koni. Jak na supersportowe ambicje zadziwia fakt zrezygnowania z V8 lub czegoś jeszcze większego. Maksymalnie pojechało 260 km/h, a od zera do setki w 5,6 sekundy, co na lata 70 było świetnym wynikiem. Ciekawostka dla wyznawców BMW: silnik M88 był montowany w pierwszym M5 E28. Ponadto jest to pierwsze w historii BMW z silnikiem umieszczonym centralnie. Drugim jest BMW i8, kreowane na jego duchowego następcę, choć raczej nie wywołuje tak wielkiej furory swoim wyglądem i może być jedynie duchowym następcą.

Jest to jeden z najrzadszych modeli bawarskiej marki, gdyż w latach 1978 – 1981 wyprodukowano łądznie 453 egzemplarze, z czego homologację drogową uzyskało 399. Reszta była do ścigania. Dzisiaj za takie autko trzeba dać około 500 000 dolarów.

#samochody #motoryzacja #carboners #bmw #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu